• Wpisów: 130
  • Średnio co: 22 dni
  • Licznik odwiedzin: 38 992 / 2988 dni
 
mentorka
 
Hej :)

Pisane przy:



Do tej pory byłam pewna, że nawet coś tak nieuchwytnego jak miłość (albo co lepsze - związek) ma swoje zasady, a przynajmniej jakieś swoje zasady.
Rozglądając się dookoła, zwątpiłam.
Zabrakło rozwagi, powodów, a nawet czasu.
Ludzie wydają się wiązać z głupich powodów.
To urosło do rangi plagi ludzkości!
AIDS, a obok związki wynikające z głupoty ludzkiej.
Blondyna z odrostami idealnie pasującymi do źle dobranego podkładu związała się z facetem, który mówi: "przyszłem, wzięłem, poszłem" dlatego, że on ma furę, którą jeździ 120 po małej wsi.
Natomiast piękna karierowiczka spędza wieczory z ochlaptusem (zwanym artystą) bo on prawi jej tak oryginalne komplementy, że aż przekonujące, a ona wewnątrz czuje się bezwartościowa.
Przymulone dzieciaki są ze sobą, bo chcą "czegoś spróbować."
Najchętniej nie wychodziłabym z domu, gdybym nie musiała.
Tak na wszelki wypadek, żeby nie spotkać kobiety, która woli być pośmiewiskiem i romansować z żonatym, niż... znaleźć sobie kogoś, kto akceptowałby ją. Nie chodzi o to, żeby sąsiedzi akceptowali jego.
Próbuję wywnioskować jakieś proste powody. Ok, jaki powód może mieć dziewczyna, która zgodziła się na chodzenie z Panem Mogę Mieć Każdą. Aha, mam jakiś przebłysk. Po to, żeby jej się w szkole nie nudziło na przerwach.
Ah! I byłabym zapomniała o Takiej-Jednej. Związała się z kimś przez smsy, bo o taki znaczek ":*" zmienił cały jej świat. I jeszcze był dopisek: "Koham Cię."
W tych wszystkich przykładach nie ma mowy o uczuciach, które FAKTYCZNIE mogłyby składać się na związek, który opierałby się na czymś innym, niż siedzenie samochodu podczas seksu zalovcianych.
Oczywiście, gdybym głośno się odezwała do kogoś, kto lubi mnie słuchać, usłyszałabym: "Nie wtrącaj się. Po prostu miej ubaw."
Czy naprawdę nam pozostaje tylko obserwować i śmiać się "w niebo głosy"?
Taka nauka poprzez zabawę?
Mamy przykłady, mamy obraz do czego to dąży.
Tak więc przyszła pora by obgryzać z zaangażowaniem ołówki i robić notatki, jak się NIE zachowywać, jeśli nie chce się stracić szansy na coś sensownego?
Może jeśli wyeliminujemy wszelkie idioctwa zostaną nam jakieś przynoszące zadowalające skutki na starość koncepcje?
Czy ja zaliczam się do związkowych dziwolągów? Tak.
- Czemu nie chcesz się wiązać?
- Związałabym się, gdyby nie związek.
Ale ja przynajmniej mam jakieś cele, czymś się kieruję. I mogę zainspirować.
Zupełnie, jak Carrie.
Kiedy coś idzie (stoi) za dziwactwem, to wtedy nazywa się to kontrowersyjnym zjawiskiem, ale kiedy nie wie się, czemu się, coś robi jest się... związkowym przymułem.
- Gratuluję, Twoja miłość usztywniła Ci sutki i spaliła cześć mózgu odpowiedzialną za niezeszmacenie się. - Powiedziałam do pewnej zdziry, będąc kiedyś z koleżanką w klubie.
Może faktycznie coś w tym jest.
Takie związkowe: "Bardzo chętnie rozłożę przed Tobą nogi, tylko daj mi fajkę.", żeby po tym nastąpiło: "A to jest moja sunia." może być dobrą terapią, gdy wypije się o jednego drinka za dużo.
- Uważajcie, drogie panie, żeby nie zrzygać się komuś na buty.

Wasza Mentorka.

* * *

Ostro zaczęłam poniedziałek, co?
No cóż, chciałam tu zostać, ale Dobry Pan Bóg zesłał mi powód, dla którego powinnam nie tyle stąd wyjechać, co uciec.

Wasza Mentorka.

Nie możesz dodać komentarza.