• Wpisów: 130
  • Średnio co: 23 dni
  • Licznik odwiedzin: 39 709 / 3021 dni
 
mentorka
 
Dzień dobrerek :*

Jak to jest, że dziewczyna, która uwielbia porządek, ewentualnie artystyczny nieład potrzebuje nagle jakiegoś... nie, nie sugestii.
Ktoś może przewrócić mi moje życie do góry nogami i na lewą stronę, ale nie może mi niczego sugerować. Z sugestii robię Wielkie Mi Co.
Nauczyłam się wartościować. Po swojemu, z utrudnieniem.
Można być zakochanym i dla miłości dezorientować swoje plany.
Ale można też miłość shierarchizować tak, że w ogóle się do niej nie przyznawać, nawet jeśli jej jakąś, nawet najdrobniejszą metaforę dostrzega się w poduszce.
Usłyszałam takie pytanie - Co jeszcze musiało by się stać, żebyś w to uwierzyła?
Czy to jest tak, że jeśli ja jestem na nie, to cały świat jest na nie, bo jak tak go do siebie dostosowuje?
A co z prawdą?
Prawda i... kłamstwo? Nie, kłamstwo lepiej nazwać lepszą wersją prawdy.
Ale może czasami właśnie warto powiedzieć prawdę?
Nie zastanawiać się, co by było gdyby i radzić sobie z tym tylko po prostu zrobić coś, coś zrobić i zmierzyć się z faktem dokonanym.
Wtedy przynajmniej zrobi się krok do przodu...
Naprawdę trzeba znaleźć ten moment przez duże M?
I wtedy to zatrzymać/przyśpieszyć?
Może nie warto docierać do tego momentu "Co jeszcze musiało by się stać?"
Wtedy może być za późno.

Wasza Literatka.

Nie możesz dodać komentarza.